Producenci
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się

Łowienie Karpi na Mazurach

Łowienie Karpi na Mazurach

To miał być rodzinny wypoczynkowy wyjazd na Warmię z planowaną wizytą na Wygoninie. Zasiadka na tym malowniczym jeziorze jest jednym z moich karpiowych marzeń. Niestety poprzez zawody możliwość odwiedzenia tej legendarnej wody musiala zostać przelozona. Wędki miały zostać w domu...

"Weź wędki" powiedziała, "może na jakimś innym jeziorze spróbujesz". Trudno w to uwiezyc, ale to słowa mojej żony chwilę przed wyjazdem.

Nie do końca przekonany spakowałem wędki, 3 kilogramy kulek i to co niezbędne do karpiowania.

Po dotarciu na miejsce odrazu rozpocząłem wywiad wśród miejscowych wędkarzy. Znacząca ich część to spinningiści, karpiarza nie było ani jednego. Po rozmowach z nimi doszedłem do wniosku że zaatakuje mniejsze jezioro, brałem też pod uwagę fakt że mam 3 kilo kulek, 2 wędki trzy metrowe Sonik Xtractor 3,25 lb. ze składanym dolnikiem (dalekie rzuty a przez to łowienie na wiekszych odległościach nie wchodziły w gre), mały namiot, kobrę, podbierak, worek i kolyske. To jest Warmia. Ilość jezior i ich różnorodność przyprawia o zawrót głowy. Z kilku jezior wybrałem jedno i postanowiłem je dzień wcześniej przed planowaną nocką odwiedzić. Powierzchnia 25 ha. Maksymalna głębokość dochodząca do 40m. Te liczby odrazu uświadamiają jak będzie ukształtowane dno oraz to że nagrzanie wody tego zbiornika nie następuje tak szybko jak innych płytszych jezior. Bardzo strome brzegi w pełni zalesione z wieloma pochylającymi się nad lustrem wody i powalonymi drzewami.

Zimna woda, nieznajomość zbiornika nie napawała mnie optymizmem ale pomyślałem, że spróbuję. Przy brzegu znalazłem dwa zwalone drzewa. Pomiędzy rzuciłem kilka garści pokruszonych i całych kulek, to właśnie tam dzień później wylądował pierwszy zestaw.

Dzień zasiadki. Dotarłem nad jezioro. Rozstawiłem wędki na molo i wysłałem jeden zestaw z kulka podpiętą orzechem tygrysim między drzewa. Drugi z pojedynczą kulką rzuciłem w kierunku środka zbiornika na odległość około 50 metrow. Następnie przy użyciu kobry donęciłem te miejsca kilkudziesięcioma kulkami. Pozostalo czekać na rozwój sytuacji.

Wbrew temu co mówili okoliczni, a także moim oczekiwaniom o godzinie 1.30 obudził mnie dźwięk sygnalizatora. Niesamowita rola. Szybko zebrałem się z nie do końca nadmuchanego materaca i ruszyłem po swoje. Podniosłem kij do góry a on tam był, na końcu, na moim zestawie. Uśmiech pojawił się na twarzy ale szybko zrozumiałem że nie będzie łatwo. Obecna w zbiorniku moczarka skutecznie przeszkadzała mi w holu. Na blanku dało się wyczuć ze żyłka ociera się o podwodną roslinnosc. Po kilkunastu minutach udało się oderwać rybę od dna i już wtedy moje szanse znacząco wzrosly. Kilka dobrych minut trwalo aż zobaczyłem z kim mam doczynienia. Karp był niesamowicie silny, to był sprawdzian dla mojego wędziska. Na szczęście rybę udało mi się skierować do podbieraka. Radość jaka mi wtedy towarzyszyła jest nie do opisania. Tyle przeciwności losu, rzeczy które wskazywały na to że nie uda się nic wypracować, a także własną niewiara przestały istnieć. W kołysce wylądował kilkunastokilogramowy mieszkaniec tej dzikiej, pięknej wody... Reszta nocy i ranek przebiegły spokojnie a ja przez cały czas nie mogłem uwiezyc że się udalo. Poranna sesja i ryba wróciła do domu. Po tym wszystkim wpatrując się w toń jeziora postanowiłem że wrócę na tą wodę już niedługo lepiej przygotowany. Po to by poznać innych, starszych mieszkańców tej wody.

To wszystko pokazuje że trzeba próbować niezależnie od tego co mówią inni i przeciwności które napotykamy. Ta nocka jest tego idealnym przykładem. Na uwagę zasługuje również wędzisko które miałem na wyjeździe. Bardzo ładna praca blanku przy holu, spora jak na tą długość i krzywą ugięcia amortyzacja przyczyniły się do położenia ryby na macie.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl